Molestowanie w zduńskowolskim MPK?
Kierowca autobusów miał molestować konduktorki, pracujące razem z nim. Mowa o trzech młodych kobietach, które na ręce prezesa spółki złożyły oficjalne oświadczenia w tej sprawie.
Pod koniec marca jedna z pań, która zatrudniona była w MPK oraz w firmie kontrolerskiej zgłosiła się do jednej z pracownic spółki z informacją, że doszło do naruszenia jej nietykalności cielesnej. Oświadczenie takie, w formie pisemnej trafiło również do prezesa zduńskowolskiego MPK. W międzyczasie okazało się, że to nie jest jedyna kobieta, która padła ofiarą nachalnego kierowcy. Dwie inne pracownice MPK po rozmowie z ich przełożoną, również złożyły stosowne oświadczenia na ręce prezesa spółki, informując, że doszło do naruszenia ich nietykalności cielesnej, ale udział w tym brało już dwóch kierowców.
- Jeśli chodzi o pierwsze spotkanie to miało ono miejsce u pana kierownika z jedną z pracownic, która złożyła oficjalne oświadczenie ustne. Zadawane były jej pytania, a ta odpowiadała o kwestii naruszenia nietykalności cielesnej. Po tym panie te spotkały się u mnie w pokoju i złożyły już oświadczenia w formie pisemnej w mojej obecności - zapewnia Joanna Murawa specjalista do spraw handlowych i rozliczeń zduńskowolskiego MPK.
- Panie wprost używają słowa molestowanie. Były propozycje słowne, że doszło do podszczypywania. Jedna z pań mówiła nawet o tym, że była próba dotykania ręką w okolicach nóg. Ja bym się tu posługiwał formą o nietykalności cielesnej ponieważ po przejrzeniu wielu informacji odnośnie do tego molestowania, myślę, że osoby które się na tym bardziej znają, będą mogły te czyny zdefiniować - zaznaczył Grzegorz Szmyt prezes zduńskowolskiego MPK.
W spółce, na prośbę prezesa, powołana została komisja wewnętrzna składająca się z trzech osób do przeprowadzenia rozmów i wyjaśnienia tych oświadczeń, które złożone zostały w formie pisemnej.
- Przeprowadziliśmy takie rozmowy. Na tą okoliczność oczywiście powstały notatki służbowe. Z informacji, które zabraliśmy, wynika, że te oświadczenia, w których były zawarte te informacje, faktycznie miały miejsce. Na bazie tych informacji, wiedząc, że coś jest na rzeczy wystosowałem do komisji zakładowej NSZZ Solidarność pismo, że zamierzam rozwiązać umowę z jednym z kierowców, w stosunku do którego cięższe padły zarzuty w trybie art. 52 Kodeksu Pracy ponieważ tylko ten artykuł pozwalał rozwiązać z nim umowę ponieważ kierowca ten chroniony jest ustawą o gospodarce komunalnej - wyjaśnił prezes spółki.
Okazuje się, że kierowca wobec którego padły zarzuty, jeszcze w ubiegłym roku był w członkiem rady nadzorczej NSZZ Solidarność. Mimo, że odwołany został z tej funkcji w czerwcu 2013 roku to przez rok chroni go jeszcze prawo związkowe. Ponadto mężczyzna ten zasiada w komisji zakładowej NSZZ Solidarność, co również daje mu ochronę. W takim przypadku jedyną możliwością rozwiązania umowy o pracę jest zwolnienie dyscyplinarne.
- Chcę podkreślić, że w momencie gdy takie informacje do mnie dotarły wysłałem tych panów na przymusowy urlop po to, żeby ich odsunąć od pełnienia funkcji kierowców gdzie istniało potencjalne zagrożenie, że mogliby wpływać na zeznania tych pań, czy mogliby bezpośrednio im zagrażać. W tej chwili panowie ci przebywają na zwolnieniu lekarskim - dodaje Grzegorz Szmyt.
Ze związków zawodowych wpłynęło do prezesa pismo , w którym nie wyrażono zgody na zwolnienie kierowcy, powołując się na zapis art. 42 ust. 3 Konstytucji RP mówiącym o tym, że każdego uznaje się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie udowodniona prawomocnym wyrokiem sądu.
- Znam tego pana nie pierwszy rok bo pracujemy razem od wielu lat. Według mnie jest to osoba sumienna, dobrze wykonuje swoje obowiązki. Nie było do tej pory wobec niego żadnych zarzutów, zarówno jako do kierowcy i człowieka. Każdy z nas był zaskoczony gdy oskarżenia wobec niego wyszły na jaw. - skomentował Piotr Serafiński przewodniczący NSZZ Solidarność. Dodaje również, że związek zawodowy w statucie ma zapisane, iż ma za zadanie bronić pracownika. - Zablokowaliśmy wypowiedzenie pana prezesa ponieważ wszystkich obowiązuje zasada domniemania niewinności, póki nie zostanie udowodniona wina sądownie.
W związku z tym, że kierowca chroniony jest przez związki zawodowe i nie może zostać zwolniony z pełnionej funkcji, zostanie ukarany naganą. Sprawa wydaje się mieć jednak drugie dno. Jak udało nam się ustalić kierowca, wobec którego padły zarzuty, czuje się niewinny i nie poczuwa się do zarzucanych mu czynów. Ponadto jak sam twierdzi, tylko w jego przypadku sprawa ma szansę na sądowy finał gdyż tylko on udał się w tej kwestii do prawnika. Dlaczego zatem panie, które złożyły oświadczenia o molestowaniu do prezesa spółki nie skorzystały z dodatkowej pomocy prawnej a sprawę nagłośniły tylko wewnątrz firmy?
Sprawy tej nie chcą komentować kobiety, wobec których doszło do naruszeń w obawie przed reakcją oskarżonych przez nie kierowców.
Więcej informacji
"Zduńska Wola - wczoraj i dziś"
Dzisiaj, 13:59:33
Takie hasło przyświeca konferencji popularno-naukowej, która w najbliższą sobotę, 21 lutego, odbędzie się w Miejskim Domu Kultury Ratusz w Zduńskiej Woli. Organizuje ją Towarzystwo Przyjaciół Zduńskiej Woli. Wstęp na wydarzenie jest wolny.
Kulinarna rywalizacja w rękach internautów
Dzisiaj, 16:02:21
Koło Gospodyń Wiejskich "Szadkowskie Koło Gospodyń i Gospodarzy" znalazło się w finale ogólnopolskiego konkursu kulinarnego promującego tradycyjne dania zbożowe. W rywalizacji reprezentuje całe województwo łódzkie. O zwycięstwie nie zdecyduje jury. Kluczowa jest liczba wyświetleń konkursowego filmu opublikowanego na YouTube.
Policja wyjaśnia sprawę usuwania banerów wyborczych
Dzisiaj, 12:52:24
Na policję w Zduńskiej Woli wpłynęło zawiadomienie o wykroczeniu związanym z usuwaniem banerów wyborczych Rafała Szewczyka, który jest jednym z kandydatów ubiegających się o urząd wójta Gminy Zduńska Wola w przedterminowych wyborach. Trwają czynności wyjaśniające w tej sprawie.
Komentarze
Myślę, że poprawniej jest " padły cięższe zarzuty".
Okazuje się, że kierowca wobec którego padły zarzuty, w ubiegłym roku był w członkiem w radzie nadzorczej NSZZ Solidarność