Ogórek w Sieradzu
Michał Ogórek - znany dziennikarz, satyryk i felietonista gościł wczoraj w Sieradzu. Wywołał dyskusję o PRL-u. Po spotkaniu pobudził również naszych słuchaczy, obecnych na spotkaniu do rozpoczęcia dyskusji o autorskich spotkaniach.
W Powiatowej Bibliotece Publicznej, gdzie spotkanie miało miejsce, zgromadziło się wielu mieszkańców. Wizyta Michała Ogórka stała się okazją do rozmów z czytelnikami na temat współczesnego dziennikarstwa - jego wad i zalet, a także dyskusji na temat rządów PRL-owskich i demokratycznych:
%relacja01%
-mówiła dyrektorka biblioteki Hanna Krawczyk. Podczas spotkania można było również kupić książkę rekomendowaną przez Ogórka 'Ikony PRL-u'. Dziennikarz gościł również na naszej antenie. Posłuchaj rozmowy:
%relacja02%
Wczorajsze spotkanie wywołało również falę dyskusji na temat przebiegu autorskich spotkań w Sieradzu. Olgierd Neyman, który był obecny wczoraj w Bibliotece w subiektywny sposób odniósł się do przebiegu spotkania z Michałem Ogórkiem. Poniżej prezentujemy wspomnianą pracę.
Nie zjadłem w środku zimy Ogórka
W środku zimy nie zjadłem Ogórka nie dlatego, że o tej porze roku trudno o nowalijki; nawet i nie z tego powodu, że miałby się we mnie utrzymywać ubiegłoroczny letni niepokój, podyktowany histerią zadżumienia escherichią c. Już bardziej, gdy szukać analogii, nie zjadłem z powodu ciut małej wartości, powiedzmy odżywczej.
I cóż to za wyznanie, którego wartość poznawczą można mierzyć miarą potencjału doniesień nt. rezygnacji Filipa Bobka z gry w niektórych serialach TV lub nieuchronnego końca romansu Foremniak i Maseraka?
Na pewno osobiste, również subiektywne i tendencyjne.
Wyniesione ze spotkania z Michałem Ogórkiem, które w środę 18 stycznia zorganizowała Biblioteka Powiatowa w Sieradzu, a na którym miałem?, no właśnie ? frazeologia podpowiada: miałem ?przyjemność być?, ale ograniczę się do: ?miałem okazję być. Być, posłuchać i się rozczarować. Doświadczyć odrobiny smutku, wywołanego wewnętrznie wzbudzoną refleksją, że jestem prowincjuszem, którego można poczęstować niespecjalnie wyszukaną kuchnią, a ta zostanie przyjęta, jak oznaczona trzema gwiazdkami restauracja z przewodnika Michelina.
Mogłem oczekiwać, nie wiem czy wypada powiedzieć ? ostrzyłem sobie zęby i apetyt ? na obsłuchanie się z anegdotami, zanurzenie w swadzie i erudycji, obcowanie z wielkim światem rozpoznanym, oswojonym i przetrawionym przez Świetnego felietonistę i dziennikarza. Za dużo chciałem!? Pewnie tak.
Trzeba było mi chcieć mniej, to teraz nie byłoby grymaszenia, kapryszenia i takiego swojskiego malkontenctwa. Jak wiedziałeś człowieku, że idziesz do baru mlecznego rodem z PRL-u, to programowałeś się na kopytka lub leniwe. A gdyś miał zbłądzić do Wierzynka, to już z proga myślałeś o medalionach wieprzowych w sosie truflowym. Kłopot w tym, że myślałem w kontekście Pana Ogórka o czymś wielce wykwintnym, a zasmakowałem? jakiejś nieupostaciowionej mamałygi.
Jednego spotkaniu odmówić nie mogę. Miałem graniczące z pewnością przekonanie, że do cna nabita publiką sala Biblioteki urządziła sobie zbiorową terapię. Zatem ta wielce istotna okoliczność ? jasne że wyłącznie osobiście odbierana ze spotkania ? jest nie do przeceniania wartością dodaną. Moje metrykalne 40++ (to nie jest rating Grecji), które czasów PRL pozwoliło mi zażyć u jego późnego już schyłku, zetknęło się tutaj z pokoleniem, które ? jak kilka osób podkreślało ? najpiękniejszą swą młodość przeżyło w latach ?50 i ?60. Czas twórczych już uniesień mając dziś za sobą. I oto zrodziła się właśnie okoliczność, wywołana tematem (?) spotkania i tytułem ostatniej książki Michała Ogórka ?Ikony PRL. Bohaterowie tamtych lat?, by Publiczność powspominała, poczuła się ważna w na chwilę wskrzeszonych wspomnieniach. Nabrała wiatru w żagle i właściwego kursu na poszukiwanie analogii dla dzisiejszej ?kultury? politycznej w czasach Gierka może nawet Gomułki. I nagle spotkanie zaczęło żyć własnym życiem wewnętrznych dyskusji między publicznością, odwołaniami do wcześniejszych wypowiedzi sąsiadów, kwestionowaniem racji jeszcze innych. Miałem nieodparte wrażenie, że Gość, Michał Ogórek, jest już tylko spiritus movens, który przestał być potrzebny w tym sezonie nienowalijkowym.
?Ale o co chodzi? zwykł z manierą tylnojęzykowego ?L? zagajać pewien jegomość na fleku. No właściwie tak, o co? Gość przyjechał. Sieradz pozdrowił, kwestii kilka poruszył, Kapuścińskiego wymienił, dowcip o Breżniewie opowiedział, kulisy TV nieco uchylił, wesołości co niemiara wzbudził. Z domów naprawdę ogromną rzeszę ludzi wyciągnął. Do polemik i chwilowego pobrylowania ?na salonie? kilkoro pań i panów skłonił. I PRL miał swoje 5 minut, a nawet Pałac Kultury i Nauki nagle w posadach się zatrząsł, gdy młode pokolenie zapytało, co Mistrz sądzi o pomyśle Ministra burzenia pałacu?
Tylko mnie, o tej porze roku, jakoś Ogórek nie wchodzi, taki Ogórek. Cóż począć Panie Michale? Bo jak żyć ? pytał już pan Paprykarz.
Olgierd Neyman.
Więcej informacji
"Dziewiątka" gra w unihokeja
Wczoraj, 16:14:25
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 9 w Sieradzu wzięli udział w Ogólnopolskim Festiwalu Unihokeju. To zawody rozgrywane w ramach Igrzysk Dzieci i Młodzieży, stanowiące finały mistrzostw Polski szkół.
Powiatowy Dzień Sportu
Dzisiaj, 06:03:03
W niedzielę na Placu Wojewódzkim w Sieradzu odbędzie się II Powiatowy Dzień Sportu. To impreza biegowa, podczas której zawodnicy będą rywalizować na dystansach 5 i 10 kilometrów. Uwaga kierowcy! W związku z organizacją wydarzenia wystąpią utrudnienia w ruchu drogowym.
Pomóż Marcelowi zdobyć lek, który może go uratować
Wczoraj, 13:55:58
Apel o pomoc dla Marcela Trzcińskiego ze Zduńskiej Woli. 2-letni chłopiec choruje na dystrofię mięśniowa Duchenne'a. To rzadka, okrutna i postępująca choroba genetyczna, która dzień po dniu odbiera dziecku siłę w mięśniach. Trwa zbiórka pieniędzy na bardzo kosztowne leczenie Marcela.

Komentarze
Pozdrawiam.